inPostHumanity
Powiadają, że zew Paczkomatu to nie jest coś, czemu może się oprzeć zwykły śmiertelnik.
„Od dziś naszym biznesem nie jest już logistyka. Poczynając od tej chwili, nasz biznes to życie. Proszę Państwa, do zobaczenia po drugiej stronie.” - Rafał Brzoska, na IV Konferencji inPostHumanity, 7 Kurierona, 38 roku Po-InPost, kiedy to jego doczesne opakowanie widziano ostatni raz.
Paczkomaty spełniają faktyczną rolę kapliczek przydrożnych. Zanosimy do nich dary, a one umożliwiają nam metafizyczny kontakt z Istotą Brzoską, przez aplikację, lub ekran dotykowy. Wkrótce będziemy udawać się do nich niezależnie od tego, czy mamy coś do odebrania, czy nie - sama droga będzie ważna. Pewnego dnia, staniesz przed bankiem paczkomatów rozciągającym się, jak okiem sięgnąć, ze wschodu na zachód. Docenisz, że Istota Brzoska zrobiła w nim przepusty dla samochodów, kolei, a nawet pieszych. I nagle... stanie się to. Drzwiczki jednej ze skrytek otworzą się przed tobą same z siebie. Ale ty odrzucisz od razu herezję. Tu nic nie dzieje się bez woli Istoty Brzoskiej. Drzwiczki uchyliły się by dać ci szansę na dotknięcie absolutu. Za nimi znajdziesz paczkę spoza granicy pojmowania. Jej gabaryt na pozór nie miał możliwości zmieścić się nawet w Dużej Skrytce. A jednak czeka na ciebie.
Wyciągasz dłoń poza znajomą metalową ramkę. Opuszki palców dążą w kierunku znajomej, ciepłej, aksamitnej faktury. W nowej, czterowymiarowej rzeczywistości, w której znalazło się twoje przedramię, czas i przestrzeń zatracają swoje znaczenie. Twoje synapsy krzyczą ostatni raz. BŁYSK.
I wiesz już, czym jest dotyk Istoty Brzoskiej. Nie sięgałeś po przeznaczoną ci paczkę, tylko byłeś paczką. Zawsze. Przed twoim urodzeniem i długo po śmierci. Jesteś paczką i spełniasz swoją rolę. Wilgotne, młode dłonie wyciągają cię ze skrytki. Uśmiech odbiorcy to twoje życie.
W nieskończonym cyklu przekazujesz pierwiastek Brzoski na nowe, niezbadane obszary. Twoje ciało jest w pulpie, pulpa w tekturze, ale twoje ID wciąż żyje. Skaczesz z miasta do miasta, z kraju do kraju. Odkrywasz nowe kontynenty. Twoje ID w kodzie QR, ogrzewane czerwonym okiem Boga. W świecie informacji spotykasz inne paczki, wymieniacie między sobą wrażenia, dziękujecie za to, że dane wam było spotkać się na orbitalnym rozdrożu. Teraz kolejna dostawa paczek w rakiecie cargo. Wiesz, że nie wszystkie statki mogą pełnić tę szlachetną rolę, bo część, wysłana na inne planety, ma Brzoski Cel.
* * *
W dalekim kosmosie, napędzany zmodyfikowanym napędem Ulam, Paczkosmos dociera w objęcia grawitacyjne pierwszej z odkrytych przez Rafała Brzoskę planet, nadających się do dostaw paczek. Ładunek demobilizowanych głowic jądrowych NATO zostaje automatycznie odpalony przed tarczą hamującą, by zatrzymać kolosa. Człon paczkomatowy osiada na powierzchni planety. Jego żółta powłoka ablacyjna uległa niewielkim, planowanym uszkodzeniom podczas starcia z obcą atmosferą. W widmie tutejszej gwiazdy Paczkomat nabiera barw niespotykanych w ojczystym sektorze kosmosu. Ten kolor nie z tego świata zapowiada nowy rozdział w historii. Lądowanie Paczkomatu wywołuje poruszenie wśród istot rozumnych na tyle, by pojąć doniosłość tej chwili. Mechaniczny monolit jest pieczołowicie badany przez miękkich, mlazgatych, ale jakże szlachetnych mieszkańców. Nagle, z biomasy wystrzeliwuje finezyjnie uformowana macka - wprost do ekranu lądownika.
Jeśli umiecie sobie wyobrazić, jak ameby wyrażają entuzjazm, rozpoznalibyście atmosferę panującą wokół Paczkomatu bez pudła. Gdy macka zbliżała się do lśniącego dumnie przycisku AKCEPTUJĘ, mieszkańcy okolic pławili się w orgiastycznych przelewkach. Przenikali się wzajemnie i ćmili - przez spragniony budyń przeszła fala uderzeniowa. Taki był efekt sakramentu Brzoski. Powiadają, że zew Paczkomatu to nie jest coś, czemu może się oprzeć zwykły śmiertelnik. Ameby były nieśmiertelne i też mu nie podołały. Nawet nie próbowały.
Tysiące paczkomatowych drzwiczek zaczęło stawać otworem. To był sygnał startu w wyścigu, jakiego planeta nie pamiętała od czasu, gdy atomy krzemu i siarki samowzbudziły się z lokalnym zasiewem aminokwasów. Fala tubylców zalała każdy gabaryt, każdy otwór. Wszyscy chciałem złączyć się z Istotą Brzoską. Razem pragnę zaślenia z majestatem jego mazu.
Brzoski Plan, tak nazwaliśmy mój statek. Wszyscy zamknąłem drzwiczki, syknęły śluzy, wibrował nasz śluz. Paczkomat morfnął, z obu jego końców wystrzeliły błyszczące szyny, by po chwili osiąść wielokilometrowym torem na powierzchni planety. Opracowany w zakładach Radomsko Spinapęd miał odesłać nas z powrotem do Nadawcy.
Paczkomat toczył się gładko po precyzyjnie poprowadzonychc szynach, a gdy dosięgnął bufora startowego, odbił się od niego i jednym szaleńczym pchnięciem dosięgnął celu po pnącej się w górę rampie. Tak wyrwaliśmy mnie z docisku Moluki. Teraz byłem razem z nami częścią Planu Brzoski. Teraz leciałem z nami nie wiem dokąd. Ale ON wie i czeka. Istoty Brzoskie, gdziekolwiek jesteście, przyjmij mnie i nas, odbierzcie naszą paczkę, sam ją spakowaliśmy, ja ją nadaliśmy. Czujemy jak Twój Plan się spełnia, czujemy drżenie Planu, za którym co Brzoski cykl kolejny wygłuch rozrywa atomy na strzępy, abyśmy mógł posuwał się w Waszych kierunku. Oto sygnał.
Teraz czujemy jak toczy się mój Plan, Wasz Plan toczy nas do Ciebie. Wygłuchy zacichły w moim ciałach, nie drżą naszym mlaskiem. Jest tylko spokój paczkonautyki przez rozległy mrok. Tylko cisza modlitwy o wyjęcie ze skrytki. Nie chcemy już dalej mnie chować. Wasz Plan nas zachował, oto czujemy bliskość i Wy ją poczujesz. Przypomnij o odbiorze. Och Brzoski Planie, czujemy mój mus. Uważnie obserwujemy powolny powrót wagi. Naszą masą ponownie wzdraga przyjemny, miarowy, atomowy młot. To znak, znak dla mnie i nas. Teraz już moje mlazgi, skulone w szparach Paczkomatu, wciśnięte na odwrót, zgniecione to, co gnieść się nie miało. Proszę byś wykształcił nasz straszny kształt, naszą mloską naturę. Proszę o doręczenie, Twój Plan hamuje, bo zbliża się dzień dostawy.
* * *
Niebo nad Ziemią, gdybym jeszcze mógł je oglądać, gdybym miał oczy do widzenia, czerniło się. To nieistotne, gdyż nie przeszkadza w dostawie. Miliony dostaw temu byłem jeszcze nadawcą, odbiorcą i znowu nadawcą. Teraz, samomiliardowy, mknę po idealnej sieci logistyki Planety Paczki. W naszej paczce rutyna to cnota, nie ma już odbiorców, nie znamy nadawców… My - inPostHumanity. Każdy zna swoje miejsce, a raczej swoją drogę i choć nikt nie śmie dociekać, co będzie jutro, ja wracam czasem do ostatnich wspomnień, zanim każdy dzień zaczął wyglądać Tak Samo. Do czasów, gdy Istota Brzoska stąpała między nami. Moje myśli błądzą wtedy i zastanawiam się, czy kiedyś powróci do nas. Bardzo się tego wstydzę.
Nasza sieć jest w ciągłym ruchu, żyje i rezonuje w regularnych odstępach, kiedy w tym, czy innym miejscu Planety Paczki megatony energii rozpraszają się w atmosferze wokół kolejnego lądującego olbrzyma. Nowe horyzonty przewozu paczek ustaliły się lata świetlne stąd. Tak padły kolejne bariery wejścia na rynek.
Nie pytajcie, czy to stało się za dnia, czy w nocy. Dla nas koncepcja pory dnia, tygodnia, czy miesiąca była już tylko czymś, o czym mogliśmy przeczytać w archinPost. Planeta Paczka istnieje poza czasem i nigdy nie było to bardziej prawdziwe, niż… Tu i teraz Sektor Suwałki ryknął basem. Paczki na przecięciu suwalskich koordynat od razu poczuły, że to nie jest kolejne, zwykłe lądowanie PaczkoGalu z Tytana. Te można było łatwo rozpoznać po wzorcu tłumienia drgań pasującym do przekazu z najbliższego Brzoskodromu. Ten Suwalski łoskot był jednak inny. Jednocześnie bardziej donośny i spłaszczony.
Czując, że po raz pierwszy od tysięcy lat dzieje się coś nowego, sięgnąłem do treści wiecznej umowy z Istotą Brzoską. Rozdział Akty Boga nie pozostawiał niedomówień. "W razie aktu Boga wszystkie zapisy pozostają w mocy, ponieważ Bóg uzgadnia swoje działania z Rafałem Brzoską”. I tak skończyła się nasza rutyna, system wysłał mnie i tysiące pobliskich paczek na perymetr pozostałości osiedla Północ II. Mieliśmy posłużyć jako czułki Planety Paczki, wystawione na nieoczekiwane doznania nerwy wyznaczone do ostatniej misji tego sortu.
Witaj w archinPost, ta transmisja została dostosowana do Twoich możliwości poznawczych. Pamiętaj, wszyscy jesteśmy inni, każdy chce tego samego. Oto zamówiony artykuł “Konstelacja Brzościenna”.W 30 roku PIP, Rafał Brzoska, jako człowiek neorenesansu, wyprowadził Ludzkość z wieków ciemnoty, korzystając z opracowanych przez siebie zasad Teorii Paczkowania. Dzieło to było ukoronowaniem kolejnych prób skonstruowania teorii wszystkiego, podpartym wywodami gigantów takich jak Elszke Balcerowicz i jego synchronistyczna teoria schładzania, czy Bibi Milejkowski, który osiągał niemałe sukcesy praktykując deeskalację przez eskalację. Czym zatem była Teoria Paczkowania? Brak w tej transmisji pojemności, aby wyłożyć choćby jej abstrakt. Na potrzeby mieszkańców Planety Paczki przygotowano jednak zgrabne i trafiające do przekonania twierdzenie: „Co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Porażająca prostota tego aksjomatu była podkreślona tym, że zabronione było pytanie, co jest zabronione. Wiedzieli to nieliczni, a pełną listę miał oczywiście Rafał Brzoska. Na tak wytworzonym, płodnym gruncie powstała koncepcja Konstelacji Brzościennej.
Jan Kepler wierzył, że wszechświat osadzony jest na zagnieżdżonych w sobie bryłach platońskich. Rafał Brzoska wyśmiewał takie bzdury, ale uważał że Układ Słoneczny powinien opierać się na porządku innym niż podyktowany losowymi efektami akumulacji materii 4,5 miliarda lat temu. A już na pewno powinien taki być Układ Słoneczny kontrolowany przez Rafała Brzoskę. Idąc tym tropem, pierwsze tysiąclecie nowej ery upłynęło ludzkości na konstrukcji podwalin systemu koncentrycznych prostopadłościanów, o stosunkach wymiarów równych uświęconym proporcjom między Gabarytami XS, A, B i C. Najmniejsza z brył zawierała w sobie Słońce i Merkurego. Wenus, Ziemia i Mars mieściły się w Gabarycie A, Jowisz i Saturn w „B”, natomiast pozostałe planety zewnętrzne w „C”.
Obecnie konstrukcja poziomów zewnętrznych nie została jeszcze rozpoczęta. Na razie wdrożona została skrytka na Słońce, która z pomocą oddziaływania grawitacyjnego Merkurego, podążającego po specjalnie zaprojektowanej orbicie, precyzyjnie kierowała miliardy paneli luster-drzwiczek, wysyłając skoncentrowany strumień promieni słonecznych według potrzeb pozostałych planet. Szkielet Gabarytu A był na finiszu, wraz ze stacjami przekaźnikowymi do komunikacji z Ziemią - Planetą Paczką.
* * *
Dzięki zintegrowanej sieci przekaźników zainstalowanych na peryferiach Konstelacji, flota PaczkoGali rozpoznała nietypowe zachowanie dawno zapomnianego Paczkosmosu pierwszej serii, gdy tylko pojawił się w Układzie Słonecznym.
Kiedy Brzoski Plan przekroczył orbitę Neptuna, zaczął wymieniać szeroki strumień informacji z drugim poziomem Konstelacji Brzościennej, regulującym Logistykę energii słonecznej pomiędzy Ziemią i jej najbliższymi sąsiadami. Na żądanie Planu, drzwiczki gabarytu A zaczęły się otwierać. Brzoski Plan utrzymywał kurs tak długo, jak pozwalał na to jego niezwykły ładunek. Jednak lądowanie statku nie mogło odbyć się w standardowy sposób. Protokoły dekontaminacji obowiązujące na Brzoskodromach stanowiły zbyt duże niebezpieczeństwo dla realizacji Planu… Sektor Suwałki zamilkł.
Osmalony, multiskrytkowy kadłub wbił się w opuszczone, nikomu już nie potrzebne blokowisko. Było nas tu nawet więcej, niż Planeta Paczka zdecydowała się posłać na zwiady. Fala uderzeniowa pobudziła do zerwania z rozkładem dostawy miliony innych braci i sióstr i w tym momencie zgromadzeni wokół krateru czekaliśmy. Potężny snop światła wydobył się z centralnego otworu. Po chwili blask został przesłonięty przez postać idealną. Pal licho falę uderzeniową, która przywiodła tu wielu z nas. Dopiero teraz zrozumieliśmy, że to była tylko przygrywka. Świat wibrował, kilkunastopiętrowe bloki z wielkiej płyty działały jak pudła rezonansowe, głosząc dobrą nowinę. Z wrót Paczkomatu, otoczony fioletową poświatą, wyszedł Rafał Brzoska. Był posągowy, był nagi, był wyciosany z opalizującego, polimorficznego kryształu. Podniósł rękę, pozostałe skrytki otworzyły się, a my zjednoczyliśmy się z dostawą z innego świata. Tak wypełnił się Brzoski Plan.
“Byłem niezmierzonym czasem i nieopisaną przestrzenią, kto wkroczył ze mną do skrytego wymiaru, pozna wieczny odpoczynek.” - Rafał Brzoska









