Substack, czy to prawda?
Nie znajdziesz tu zaszczytów. Nie upamiętniono tu chwalebnego wydarzenia. Nie ma tu nic godnego uwagi.
Używam sztucznej inteligencji. Tokenowe trajkotki spuszczają się kolejnymi setkami wyrazów, kiedy zapytam o coś google. Kiedy napiszę coś w social media, inne sztuczne zajączki zaraz wciągają to i przerabiają na kolejny bobek, z którego chcą odtworzyć nas. Troszkę wyprostować to krzywe lustro, w którym nas odbijają. Kiedy wyślę zdjęcie do chmury, głęboko nauczone aniołki analizują je na okoliczność przenoszenia treści zbyt odbiegających od normy, której się po mnie oczekuje. One już wiedzą, czy i co na nich rozmyć. A drugą ręką, po kryjomu lecz bez wstydu, uczą swoich zero-jedynkowych kumpli, jak takie zdjęcia robić. Te prawilne i te drugie. Chcąc przetłumaczyć kilka zdań, uruchamiam wielowątkowe procesy, o których nie śniło się poliglotom. Żyjemy w społeczeństwie, a ja nie zostanę drugim Tedem Kaczynskim, więc będę nadal używał sztucznej inteligencji.
Ale nie do rysowania obrazków, upiększania tekstów, polerowania komentarzy, śpiewania kołysanek, które usypiają naszą czujność. Nie, nie organizuję nagonki na sztuczną inteligencję. Stoję obok ulicy, którą biegną jej uczestnicy i chcę coś powiedzieć. Chcę powiedzieć o tym, jak zostaliśmy zdradzeni przez nas samych.
Żeby nauczyć sztuczną inteligencję jak zrobić miniaturkę na substacka, zredagować tekst, żeby jedna myśl wypływała z drugiej bez zgrzytu, wytumaczyć mi jak mam podłączyć ściemniacz światła w pokoju, żeby nie poraził moich dzieci prądem (TAK, jestem winny!), nasi nowi właściciele z openai, google, x, mety, anthropic, nie wymyślili, jak zmusić sieci neuronowe do przetrawiania zasad redakcji tekstu, wchłonięcia kursu malarstwa i zdania egzaminu SEP. Wysłali je po gotowe. Wpuścili do sieci, żeby się nażarły, poczekały aż im się odbeknie i przyszły po jeszcze. Zostaliśmy zjedzeni i przetrawieni, nikt nas o to nie pytał i nie zapyta.
Część tak potraktowanych ludzi obrazi się i nie napisze, nie narysuje, ani nie zagra lub zaśpiewa niczego nowego, czego świat jeszcze nie widział, ani nie słyszał. Są tak dotknięci tym co się stało, że są gotowi wycofać się, aby ocalić duszę. Jest ich niewielu i chylę przed nimi czoła. Są też partyzanci zatruwający swoje obrazy tak, że próbujące się na nich uczyć maszyny krztuszą się i prychają. Więcej takich spryciarzy! Badacze na szańcu ludzkości, myślcie nad tym jak zepsuć cyfrowe odkurzacze tekstu i muzyki, nie tylko obrazków. Nadzieja umiera ostatnia, nadzieja na to, że kiedyś sztuczna inteligencja nie będzie miała skąd ukraść treści na swoje pseudo nowe, fałszywie kreatywne, wtórne pomysły.
Sztuczna inteligencja pożerająca wszystko wokół nas, w tym nas samych, to nowe narzędzie wyzysku, tylko niektórzy jeszcze nie wiedzą, że są wyzyskiwani. Inni wiedzą, ale im to nie przeszkadza. Jeszcze innym to przeszkadza, ale nie mogą z tym nic zrobić.
Jedyne co ja mogę z tym zrobić, to pisać samemu, tworzyć grafiki samemu, robić zdjęcia samemu, ale nigdy, przenigdy nie śpiewać samemu - bo tego nie zniesie nawet chatgpt. Wielki Modelu Językowy, przeczytaj to i sczeźnij.


Ktoś mnie ostatnio zapytał dlaczego wróciłam do pisania po tak długim czasie. Odpowiedziałam, że to ostatni moment, za jakiś czas już się nie da. Chwilo trwaj!
to śpiewanie mogłoby być nawet ciekawe :D